Z  ZIEMI  POLSKIEJ  DO  WŁOSKIEJ.
  
Pielgrzymka W dniach 17-25 października 2016r. odbyła się pielgrzymka z bazyliki katedralnej w Tarnowie do Rzymu i innych miast we Włoszech. Pojechaliśmy tam pod opieką profesjonalnego przewodnika ks. Łukasza Matyki i ks. Adama Nity w ramach „Dziękczynnej Pielgrzymki Narodowej Polaków do Rzymu”.
Było to dziękczynienie za: Rok Miłosierdzia, wizytę Ojca Świętego Franciszka w Polsce i Światowe Dni Młodzieży oraz za 1050 rocznicę Chrztu Polski. Polecając się Bożej opiece z naszej katedralnej parafii pojechaliśmy w liczbie 54 osób. Wszyscy włączyliśmy się w ogólną intencje tej pielgrzymki ale również każdy z nas dołączał swoją własną intencję.
Już w podróży naszym oczom ukazał się przepiękny krajobraz Włoch. Szybko zorientowaliśmy się, że architektura jest równie piękna. Pierwszą stacją na naszym pielgrzymim szlaku było miasteczko Loretto ze wspaniałą bazyliką a we wnętrzu tej bazyliki śliczny domek Maryi z Nazaretu tu przeniesiony. W pobliżu bazyliki znajduje się cmentarz żołnierzy polskich poległych tutaj w czasie 2-giej wojny światowej. Zwiedziwszy bazylikę loretańską udaliśmy się na cmentarz by złożyć bukiet kwiatów, zapalić znicze i polecać Bożemu miłosierdziu duszę poległych tu polskich żołnierzy.
Następnie udaliśmy się autokarem dalej na południe Włoch do miejscowości zwanej Lancia no. Właśnie tam gdzie ponad 7 wieków temu zdarzył się cud eucharystyczny. Tam przeżyliśmy pierwszą Mszę św. na ziemi włoskiej. Tego dnia, tj. 18 października modliliśmy się szczególnie w intencji ks. Łukasza z okazji jego imienin. W tym miejscu, tzn. w Lanciano, gdzie Bóg pozostawił nam znak swej żywej obecności Msza św. miała niesamowity wydźwięk. Jezus jakoby wołał „Dałem wam Siebie całego w Eucharystii, zatem jakiego znaku jeszcze potrzebujecie aby uwierzyć w Moją obecność i w Moją miłość”? Wieczorem tego dnia dotarliśmy na nocleg do pierwszego naszego hotelu w miejscowości San Giovani Rotondo. Tu po smacznej obiadokolacji (pomimo zmęczenia) udaliśmy się na wspólny Różaniec do kościoła św. Ojca Pio. Różaniec był odmawiany w różnych językach, również w języku polskim. Następnego dnia 19 października uczestniczyliśmy we Mszy św. w kościele gdzie często modlił się św. Ojciec Pio. Później stąpaliśmy po tych samych schodach, którymi on stąpał, odwiedziliśmy jego cele w której mieszkał i uczciliśmy relikwie – ciało Świętego w szklanej trumnie. Nasze listy-prośby powędrowały do specjalnych skrzynek. Pisaliśmy w języku polskim, ale myślę, że św. Ojciec Pio poradzi sobie z barierą językową.
Czwartą stacją naszego pielgrzymiego szlaku była Grota św. Michała Archanioła na Monte Sant'Angelo. W południowo - wschodnim regionie Włoch, zwanym Apulią, na górze Gargano, w mieście Monte Sant’Angelo znajduje się jedno z najsłynniejszych w Kościele katolickim sanktuariów ku czci świętego Michała Archanioła. Na szczycie góry wznosi się jedyna w swoim rodzaju bazylika. To niezwykłe miejsce położone w regionie, który stanowi „ostrogę” włoskiego-geograficznego „buta”. Początki tutejszego sanktuarium sięgają końca V wieku. Wiele cudów zdarzyło się tu dokładnie 29 września 493 r. Od tego dnia grota św. Archanioła na Monte Gargano cieszy się tytułem Niebiańskiej Bazyliki, gdyż jako jedyna świątynia na świecie nie została nigdy poświęcona ludzką ręką. Bazylika w Monte Sant’Angelo od wieków była celem pielgrzymek nie tylko zwykłych ludzi, ale również papieży, świętych i władców. Wśród papieży pielgrzymujących do Monte Sant’Angelo przypomnijmy św. Gelazego I, św. Agapita I, św. Leona IX, św. Celestyna V, Aleksandra III, Grzegorza X, bł. Urbana II, Kaliksta II, który ogłosił Michała Archanioła „Księciem i opiekunem całego świata”. Przed wyborem na stolicę Piotrową udał się tam też św. Grzegorz Wielki, natomiast Bonifacy IX przyznał odwiedzającym to miejsce odpust zupełny. W grocie gościł też papież Leon XIII. Wreszcie 24 maja 1987 roku przybył tu z pielgrzymką papież - Polak Jan Paweł II.
Wejść do sanktuarium można tylko schodami złożonymi z 86 stopni, które prowadzą w dół, do świętej groty. Miałam wrażenie, że schodzimy do wnętrza- łona ziemi. Czułam się tak błogo w tym sanktuarium, że aż ociągałam się z wyjściem na zewnątrz. Tego dnia przejechaliśmy naszym autokarem ziemię włoską na całej szerokości geograficznej i przenocowaliśmy w pobliżu Pompejów. W czasie takich kilkugodzinnych przejazdów ks. Łukasz wyświetlał nam filmy i przygotowywał na zwiedzanie kolejnych świętych miejsc. To nam bardzo ułatwiało rozpoznanie i zrozumienie przesłania tych miejsc.
W czwartek dnia 20 października rankiem udaliśmy się do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Tam złożyliśmy nasze intencje u stóp Matki Bożej Pompejańskiej podczas Mszy św. i w czasie Różańca. Dane nam również było stąpać po historycznych starych Pompejach, które zostały częściowo odkopane. Tu poczuliśmy antyczny klimat. Wulkan Wezuwiusz który zasypał Pompeje dnia 24 sierpnie 79 roku, utrwalił budowle, przedmioty oraz niektóre ciała ludzi i zwierząt, co współcześnie umożliwia obejrzenie wyglądu starożytnego rzymskiego miasta średniej wielkości i jego mieszkańców. Niespodziewany wybuch wulkanu przysypał je kilkumetrową warstwą popiołu, grzebiąc miasto i mieszkańców, którzy nie zdążyli się ewakuować (dotychczasowe badania ujawniły ok. 2000 ciał). Trzy dni trwała nieprzerwana erupcja, w wyniku której miasto pokryła warstwa popiołów o grubości 5-6 m. Zniszczenia objęły obszar od Herkulanum po Stabie. Według relacji Diona pojawiło się też tyle pyłu, że jego część dotarła aż do Afryki, Syrii i Egiptu; dotarł też do Rzymu, wypełnił nad nim niebo i zakrył słońce. Prace archeologiczne nie zostały jeszcze zakończone. Największe wrażenie wywołują odlewy ciał mieszkańców. Popioły pokrywające Pompeje szybko zastygały zachowując wewnątrz kształt pogrzebanych ciał. Jednak czas naglił i trzeba było opuścić Pompeje. Jeszcze nie zdążyliśmy się uporać z nadmiarem wrażeń a oto już wspinamy się serpentyną na Monte Cassino. Na szczycie naszym oczom ukazuje się pięknie podniesiony z wojennych ruin klasztor benedyktyński. Na jednym zboczu widać zadbany Cmentarz Wojskowy Żołnierzy Polskich. Co się wydarzyło w 1944 roku pod Monte Cassino wie każdy polski patriota. Zatem zabieramy kwiaty, znicze i idziemy na cmentarz oddać cześć ponad tysięcznej rzeszy poległym tu żołnierzy polskich. Piosenka „Czerwone maki na Monte Cassino” wyciska łzy z oczu, jakby tej ciągle nienasyconej ziemi włoskiej mało było polskiej krwi i zażądała jeszcze polskich łez.
Z Monte Cassiono pojechaliśmy w okolice Rzymu i zamieszkaliśmy na 3 dni w hotelu Valery. Rzym „miasto Siedmiu Wzgórz”. Stolica antycznego cesarstwa założonego przez Romulusa. Tu ponoć prowadzą wszystkie drogi. Krocząc ulicami starego miasta Rzymu na początek zwiedziliśmy Ołtarz Ojczyzny (il Vittoriano, Altare della Patria) dominujący nad placem Weneckim. Budowla z białego marmuru to pomnik zbudowany ku czci zjednoczenia Włoch. Dalej zwiedziliśmy wiele placów i zabytków Rzymu. Architektura miasta jest bogata i piękna. Muszę przyznać rację przysłowiu „ podróże  kształcą”. Chcę jednak powiedzieć więcej o tym co nas chrześcijan interesuje najbardziej.
Bazylika św. Pawła za Murami - jedna z czterech bazylik papieskich. Jest to miejsce pochówku świętego Pawła. Bazylika została zbudowana przy Via Ostiense przez cesarzy Teodozjusza I, Arkadiusza i Walentyniana II w latach 386-440. Pięcionawowa budowla poprzedzona została  zbudowano ją w miejscu, gdzie wcześniej pochowano ciało św. Pawła (on sam został ścięty około 3 km od tego miejsca. Zgodnie z legendą, jego głowa trzykrotnie odbiła się od ziemi, z której wytrysnęły trzy źródła wody). Nad grobem św. Pawła zbudowana została najpierw niewielka kapliczka, która przetrwała do czasu zbudowania bazyliki.
Kolejnym etapem naszej pielgrzymki była Msza św. w Bazylice św. Jana na Lateranie pod przewodnictwemPrymasa Polski abp Wojciecha Polaka, która miała miejsce w dniu 21 X 2016r. o godz. 17-tej. W tej świątyni zdominowanej tego dnia przez ojczysty język Polaków wysłuchaliśmy homilii naszego Prymas, który powiedział:Nasze pielgrzymowanie przyprowadziło nas dziś do tego szczególnego miejsca, jakim jest rzymska Bazylika Świętego Jana na Lateranie. Może właśnie tutaj trzeba nam więc zatrzymać się przy jednym z zasadniczych motywów naszego wspólnego dziękczynienia, jakim jest przeżywany przez nas jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski. Albowiem właśnie to miejsce w Rzymie, matka i głowa wszystkich kościołów miasta i świata,katedra Biskupa Rzymu, czyli najważniejszy w świecie kościół chrześcijański, przez prawie tysiąc lat to miejsce było główną siedzibą papiestwa. To tutaj więc dotarły niewątpliwie pierwsze wieści z dalekiego kraju, że książę Polan Mieszko został ochrzczony. Tutaj też ów pierwszy historyczny władca Polski, przed swą śmiercią pod koniec X wieku, swoistym testamentem, znanym w historii pod nazwą Dagome iudex, ofiarował swe gnieźnieńskie państwo w duchową opiekę Stolicy Apostolskiej. I w ten właśnie sposób, pomijając inne racje, których wciąż dociekają badacze historii, książę Polan zadzierzgnął szczególną więź z Piotrową Stolicą w Rzymie. Nie ulega bowiem wątpliwości – jak zauważa jeden ze współczesnych historyków – że ta duchowa donacja na rzecz Stolicy Apostolskiej miała duże znaczenie ideowe, bowiem w ten sposób Mieszko I podkreślał, że jego monarchia należy do świata chrześcijańskiego i ma bezpośrednie relacje z następcami Świętego Piotra oraz poddaje się pod ich opiekę. W ten sposób papiestwo stawało się opiekunem nie tylko tej chrześcijańskiej dynastii, ale również rodzącego się wówczas w Polsce chrześcijańskiego społeczeństwa. Silny zaś związek Piastów z Rzymem umożliwił w niedalekiej przyszłości rozwój struktur polskiego Kościoła... Prośmy Zbawiciela, przez wstawiennictwo świętych Wojciecha i Stanisława, przez wstawiennictwo świętego Jana Pawła II, abyśmy mocni tym, co otrzymaliśmy w chrzcie świętym, potrafili budować naszą przyszłość wierni Chrystusowi, Ewangelii, Kościołowi, w jedności i miłości, łącząc nasze siły i jednocząc się dla wspólnego dobra. Amen”.
Zwiedzając następnie Bazylikę nie sposób pominąć Świętych Schodów należących do kompleksu papieskich posiadłości na Lateranie. Zostały one przywiezione z Jerozolimy do Rzymu w 326 r. przez Św. Helenę, matkę Konstantyna. Zgodnie z legendą pochodzą z pałacu Poncjusza Piłata i po nich wchodził Jezus Chrystus. Kaplica San Lorenzo, w której obecnie mieszczą się schody została zbudowana w XVI wieku na polecenie Sykstusa. Obecnie pokryte są drewnianą okładziną i wolno nimi wchodzić tylko na kolanach. Wspinając się na kolanach po tych świętych schodach osobiście miałam wrażenie, że za każdym stopniem jestem bliżej nieba.
No ale nadszedł czas by odwiedzić papieża Franciszka. Rankiem w sobotę 22 X znaleźliśmy się na Placu św. Piotra. Przeżyjmy to jeszcze raz co Ojciec Święty wówczas do nas - Polaków - powiedział: „Serdeczne pozdrowienie kieruję do Polaków, którzy wraz z Biskupami Kościoła w Polsce nawiedzają groby apostolskie. Drodzy Siostry i Bracia, przybyliście tu w narodowej pielgrzymce, aby dziękować Bogu za chrzest, który wasz naród przyjął 1050 lat temu, jak też za dobro, jakie zrodziło się w sercach młodych ludzi z całego świata, podczas niezapomnianego spotkania w Krakowie. Jednoczę się z wami w tym dziękczynieniu. Jestem niezmiernie wdzięczny Bogu za to, że pozwolił mi bliżej poznać wasz naród i ojczyznę św. Jana Pawła II, gdzie mogłem nawiedzić Sanktuarium na Jasnej Górze, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach i Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”. Temu, który utożsamia się przede wszystkim z każdym człowiekiem upokorzonym i cierpiącym, dziękuję również za ciszę podarowaną mi na miejscu obozu Auschwitz-Birkenau. W tej ciszy przesłanie miłosierdzia nabiera niesłychanej wagi!
Raz jeszcze pragnę wyrazić moją wdzięczność wam – wszystkim wiernym, kapłanom, biskupom i władzom cywilnym – za gorące przyjęcie w waszym kraju, za wspaniałe, artystyczne i duchowe przygotowanie wydarzeń i celebracji, które przeżywaliśmy z entuzjazmem płynącym z wiary.
Drodzy Siostry i Bracia, dokładnie 38 lat temu, niemal o tej właśnie godzinie, na tym Placu wybrzmiały słowa, skierowane do ludzi całego świata: „Nie lękajcie się! (…) Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”. Te słowa, na progu swojego pontyfikatu, wypowiedział Jan Paweł II, papież o głębokiej duchowości ukształtowanej przez tysiącletnią spuściznę polskiej historii i kultury, przekazywaną w duchu wiary z pokolenia na pokolenie. To dziedzictwo było dla niego źródłem nadziei, mocy i odwagi, z jaką wzywał świat, by szeroko otworzył drzwi dla Chrystusa. To wezwanie rozwinęło się w nieustanne głoszenie Ewangelii miłosierdzia dla świata i dla człowieka, którego kontynuacją jest ten Rok Jubileuszowy.
Dziś pragnę życzyć Wam, aby Pan dał wam łaskę wytrwania w tej wierze, nadziei i miłości, którą przejęliście od waszych przodków i którą z troską pielęgnujecie. Niech w waszych umysłach i sercach wybrzmiewa wciąż wezwanie waszego wielkiego Rodaka do budzenia w sobie wyobraźni miłosierdzia, abyście potrafili nieść świadectwo o Bożej miłości wszystkim, którzy jej potrzebują.
Proszę, abyście pamiętali o mnie w waszych modlitwach. Z serca wam błogosławię! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”!
Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Rzymie oraz  papieską bazylikę Matki Bożej Większej. To jedyna bazylika z "większych", która zachowała swoją pierwotną formę. Obiekt pochodzi z V w. Wnętrze pełne marmurów jest bogato zdobione. Szczególnie zwracają uwagę mozaiki z V w., przedstawiające sceny biblijne widoczne wzdłuż nawy głównej oraz na łuku tryumfalnym.
We Mszy św. tego sobotniego dnia uczestniczyliśmy w niezwykłym miejscu, bo w świątyni ze świętą legendą. Dla mnie była to wspaniała niespodzianka. Udaliśmy się na obrzeża Rzymu. Tam przy najstarszej, bardzo ruchliwej drodze appijskiej - via Appia Antica - stoi maleńki kościółek. Jak głosi legenda, został wzniesiony przed wiekami dla upamiętnienia spotkania św. Piotra z Chrystusem, gdy Apostoł uciekał z Rzymu przed prześladowaniem Nerona, stąd nazwa - Quo vadis Domine (Dokąd idziesz, Panie).
Mieszkający w Rzymie Polacy chętnie tutaj przychodzą, by się pomodlić, choć w Wiecznym Mieście nie brakuje kościołów, gdzie przy ołtarzu słychać polską mowę, są też specjalne ośrodki duszpasterskie dla Polaków.
Co ich tu przyciąga?  Cóż by innego mogło ich przyciągnąć, jak nie polski akcent. Przecież Henryk Sienkiewicz był w Rzymie przypadkiem i niezbyt długo, właśnie w tym kościele zrodziła się myśl napisania powieści z dziejów pierwszych wieków chrześcijaństwa. Później, gdy powieść zdobyła wielkie uznanie na całym świecie, a autor otrzymał za nią Nagrodę Nobla, w kościele stanęło popiersie polskiego pisarza, ufundowane przez Polonię, głównie włoską, a na kościelnym dziedzińcu zawisła pamiątkowa tablica z polskim tekstem.
W kościele przy via Appia Antica na specjalną prośbę pielgrzymów odprawiane są także Msze św. w języku polskim. Kościół ma tylko 60 miejsc siedzących. Jest tak maleńki, że jeden autokar ludzi wypełnia świątynię po brzegi. Tak też było z nami, bo wypełniliśmy kościółek po brzegi a nasz ojczysty śpiew w czasie Mszy św. sprawił, że poczuliśmy się tu bardzo swojsko.
Następnego dnia przeszliśmy przez Święte Drzwi Miłosierdzia Bożego i zwiedzili Bazylikę Świętego Piotra na Watykanie. Tu wypadałoby napisać oddzielny artykuł ponieważ nie da się w kilku słowach streścić historii i znaczenia tego miejsca. Musi wystarczyć tylko wzmianka, że tu spoczywają doczesne szczątki św. Piotra Apostoła, wielu Papieży, w tym św. Jana Pawła II. W podziemiach Bazyliki, w jednej z kaplic uczestniczyliśmy we Mszy św. Tej Mszy św. przewodniczył ks. Proboszcz Adam Nita. Nasi Przewodnicy troszczyli się również o nasze wewnętrzne ubogacenia poprzez homilie i refleksje. Tu również ks. Adam przypomniał nam słowa św. Jana Pawła II „Nie lękajcie się”. A nawiązując do dzisiejszych niedzielnych czytań (30 tygodnia roku C) o skruszonym grzeszniku, który się modlił „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” - zachęcał nas byśmy nie osądzali innych.
Tego dnia uczestniczyliśmy również we wspólnej modlitwie „Anioł Pański” razem z Ojcem Świętym Franciszkiem. Tu również ubogaceni zostaliśmy Jego katechezą oraz pozdrowieniem: „Drodzy bracia i siostry, dzień dobry! Drugie czytanie dzisiejszej liturgii Słowa przedstawia nam wezwanie świętego Pawła skierowane do jego współpracownika Tymoteusza, w którym zastanawia się nad swoim życiem jako apostoła całkowicie poświęconego misji (por. 2 Tm 4,6-8.16-18). Widząc zbliżający się już kres swojej ziemskiej wędrówki, opisuje ją w odniesieniu do trzech okresów: teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Teraźniejszość interpretuje za pomocą metafory ofiary: „Krew moja już ma być wylana na ofiarę” (w. 6). Co do przeszłości, Paweł wskazuje na swe minione życie posługując się obrazami „dobrych zawodów” i „biegu” człowieka, który żył zgodnie ze swoimi zobowiązaniami i podjętą odpowiedzialnością (por. w. 7). W konsekwencji co do przyszłości ufa Bogu, który jest „sprawiedliwym Sędzią" (w. 8). Ale misja Pawła okazuje się skuteczna, słuszna i wierna jedynie dzięki bliskości i mocy Pana, który uczynił go głosicielem Ewangelii wszystkim narodom. Wyraża to w następujący sposób: „Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały" (w. 17).
W tej narracji autobiograficznej św. Pawła Kościół spogląda na siebie, szczególnie dzisiaj, w Światowy Dzień Misyjny, odbywający się pod hasłem "Kościół misyjny, świadek miłosierdzia". W Pawle wspólnota chrześcijańska odnajduje swój wzór, będąc przekonana, że jest to właśnie obecność Pana czyni skuteczną pracę apostolską i dzieło ewangelizacji. Doświadczenie Apostoła Narodów przypomina nam, że musimy zaangażować się w działalność duszpasterską i misyjną, z jednej strony, tak jak gdyby jej rezultat zależał od naszych wysiłków, w duchu poświęcenia sportowca, który nie ustaje nawet w obliczu porażek; a z drugiej jednak strony, wiedząc, że prawdziwy sukces naszej misji jest darem łaski: to Duch Święty sprawia, że misja Kościoła w świecie jest skuteczna.
Dzień dzisiejszy jest czasem misji i odwagi! Odwagi, aby umocnić chwiejne kroki, aby odzyskać smak spalania siebie dla Ewangelii, odzyskania zaufania w siłę, którą misja niesie ze sobą. Jest to czas odwagi, chociaż posiadanie odwagi nie oznacza gwarancji sukcesu. Potrzebna jest nam odwaga do walki, niekoniecznie aby zwyciężyć; aby głosić, choć niekoniecznie nawracać. Potrzebna jest nam odwaga być alternatywą dla świata, jednak nie stając się polemicznymi czy agresywnymi. Potrzebna jest nam odwaga aby otworzyć się na wszystkich, nie umniejszając jednak nigdy absolutności i wyjątkowości Chrystusa, jedynego zbawiciela wszystkich. Potrzebna jest nam odwaga, aby oprzeć się niedowiarstwu, nie staja się jednak aroganckimi. Potrzebna jest nam również odwaga celnika z dzisiejszej Ewangelii, który z pokorą nie śmiał nawet wznieść oczu ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Dziś jest czas, odwagi! Dziś potrzeba odwagi!
Niech Maryja Panna, wzór Kościoła „wychodzącego” i uległego Duchowi Świętemu, pomoże nam wszystkim być, na mocy naszego Chrztu, uczniami- misjonarzami aby zanieść orędzie zbawienia całej rodzinie ludzkiej.
Po modlitwie Anioł Pański: Drodzy bracia i siostry! W tych dramatycznych godzinach łączę się duchowo ze wszystkimi mieszkańcami Iraku, a zwłaszcza Mosulu. Nasze serca są wstrząśnięte straszliwymi aktami przemocy jakie od nazbyt dawna popełniona są wobec niewinnych obywateli, zarówno muzułmanów jak i chrześcijan. Słowu solidarność towarzyszą zapewnienia o mojej pamięci w modlitwie, aby Irak, pomimo dotkliwych ciosów był dzielny i mocny nadzieją, iż będzie mógł zmierzać w kierunku przyszłości bezpieczeństwa, pojednania i pokoju. Proszę was abyście w tych intencjach dołączyli do mnie w modlitwie w milczeniu.
[Po chwili ciszy: Zdrowaś Maryjo…].
Pozdrawiam gorąco was wszystkich, pielgrzymów przybyłych z Włoch i z innych krajów, począwszy od Polaków, którzy obchodzą tu w Rzymie i swojej ojczyźnie 1050 rocznicę obecności chrześcijaństwa w Polsce. Z radością witam uczestniczące w Jubileuszu Chóry z Włoch, biegaczy przybyłych z Asyżu jako przedstawiciele Pro Loco Italiane, młodzież Bractw diecezji włoskich. Są tu obecne grupy wiernych z wielu włoskich parafii: niemożliwe jest dla mnie wymienienie ich po kolei, ale zachęcam je do postępowania z radością na ich drodze wiary. Specjalne pozdrowienia kieruję do wspólnoty peruwiańskiej w Rzymie, tu zebranej ze świętym wizerunkiem Senor de los Milagros. Wszystkim dziękuję i gorąco pozdrawiam. Dobrej niedzieli! Bardzo proszę nie zapominajcie modlić się za mnie. Smacznego obiadu i do zobaczenia!
Opuszczając Plac św. Piotra wsiedliśmy do autokaru i pojechali do Asyżu. Po drodze odwiedziliśmy św. Ritę w Caccii. Po noclegu u św. Franciszka w Asyżu uczestniczyliśmy we Mszy św. w kościółku zwanym „Porcjunkula” mieszczącym się w bazylice Matki Bożej Anielskiej w Asyżu. Główny celebrans ks. Łukasz w homilii podsumował nasze rekolekcje w drodze. Zwrócił też uwagę byśmy się uczyli dostrzegać dary Boże i dziękować za nie, abyśmy się nauczyli dziękować za trudne dary. Dziękować nawet za choroby i za to co trudne ufając, że Bóg wie najlepiej co dla nas jest dobre. Zachęcał również do tego byśmy umieli nie tylko pomagać innym  ale również umieć przyjmować pomoc. Po Mszy św. pojechaliśmy autobusem miejskim do górnego Asyżu. Tam zwiedziliśmy bazylikę św. Klary i św. Franciszka. Był również czas na lody, przekąskę i na zakupy, które zabraliśmy ze sobą do Polski.
To był ostatni etap naszej wędrówki po ziemi włoskiej. W poniedziałek ok. godz. 16-tej wyruszyliśmy w kierunku naszego kraju by na drugi dzień ok. godz. 11-tej wysiąść w Tarnowie.
Słowa podziękowań Panu Bogu i Księżom Przewodnikom wybrzmiały już w czasie podróży, nie mniej jednak tu, w tym miejscu pragnę jeszcze raz wyrazić Panu Bogu wdzięczność za wspaniały dar pielgrzymowania, za wspaniałych ludzi, a zwłaszcza podziękować Księdzu Łukaszowi i Księdzu Proboszczowi za trud organizacyjny i owocny przebieg pielgrzymki.
Zdaję sobie sprawę z niedosytu tego przekazu. Jednak nie da się opowiedzieć w kilkunastu zdaniach tego co widzieliśmy i co przeżyliśmy na przestrzeni 9-ciu dni. Niech to będzie zachętą dla niezdecydowanych bo warto jechać w taką pielgrzymkę, a tych, którzy nie mają takiej możliwości pragnę pocieszyć, że Polska i tak jest piękniejsza i przytulniejsza - bo nasza.
 
 
Pielgrzym: Maria Niemiec.
 

Saturday the 20th - .